Nie bój się szpitala, zadbaj o swoje serce (26.04.2020)

W dobie walki z pandemią, pacjenci boją się leczyć na inne schorzenia. Strach przed koronawirusem paraliżuje i powoduje opóźnienie reakcji na wiele niepokojących symptomów. Takim działaniem, a w zasadzie jego brakiem, możemy narazić swoje życie. I nie z powodu koronawirusa, a innej poważnej choroby. Wicemarszałek Marcin Krzyżanowski apeluje o rozsądek i nie bagatelizowanie objawów choroby.

Podkreśla jak niebezpieczny dla zdrowia i życia jest brak reakcji m.in. na dolegliwości kardiologiczne. Ryzyko wystąpienia groźnych powikłań jest w przypadku nagłych incydentów sercowo-naczyniowych znacznie większe niż w przypadku zakażenia koronawirusem. Nie stawiając się do szpitala, nie wzywając pogotowia narażamy swoje życie – mówi Wicemarszałek. Szacuje się, że w naszym kraju występuje rocznie blisko 70 tys. zawałów serca zdiagnozowanych koronarograficznie. To poważny problem zdrowotny dotykający nas bardzo często. W przypadku tej choroby ważna jest szybka reakcja. W trosce o zdrowie Dolnoślązaków Wicemarszałek spotkał się z kierującą Oddziałem Kardiologii Dolnośląskiego Szpitala Specjalistycznego im. T. Marciniaka – Centrum Medycyny Ratunkowej we Wrocławiu, dr hab. n.med. Joanną Jaroch. Podczas spotkania wielokrotnie podkreślano, jak niebezpieczny dla zdrowia i życia jest brak reakcji na dolegliwości kardiologiczne. Podczas epidemii koronawirusa zawał serca nie może czekać. Ordynator przypomniała także podstawową informację nt. zawału serca:

 – ból w klatce piersiowej trwa 20-30 minut – wezwij Pogotowie Ratunkowe

– jeśli silny ból wystąpi pierwszy raz w życiu, nie bagatelizuj go – wezwij Pogotowie Ratunkowe

Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego apeluje NIE #zostańwdomu z tymi objawami.

Kardiolodzy podkreślają, że niezależnie od środków ostrożności i od hasła akcji „Zostań w domu”, której celem jest przeciwdziałanie rozprzestrzenianiu się koronarwiusa, należy zachować też zdrowy rozsądek. Nieleczony zawał serca jest obarczony 40% śmiertelnością, a leczony – 5%, czyli aż ośmiokrotnie mniejszą. (źródło Ministerstwo Zdrowia)