Wicemarszałek Marcin Krzyżanowski o podziale środków w nowej perspektywie unijnej

  • W nowej perspektywie finansowej Dolny Śląsk dostanie zdecydowanie mniej środków. Opozycja grzmi, że to katastrofa. Co Pan na to?

O tym, że środków dla Dolnego Śląska będzie mniej w nowej perspektywie 2021-2027 wiadomo było od dawna. Doskonale o tym wiedzieli przedstawiciele opozycji, jak również Bezpartyjni Samorządowcy. A wynika to z prostej i co warto podkreślić – obiektywnej przyczyny. Dolny Śląsk rozwija się bardzo dynamicznie. Z pewnością możemy być z tego dumni. Jednak w świetle polityki unijnej rodzi to swoje konsekwencje. W związku z tak szybkim rozwojem gospodarczym nasze województwo stało się regionem przejściowym, czyli takim, gdzie zaczynamy dorównywać Unii Europejskiej i średniej PKB na mieszkańca. Polityka spójności ma to do siebie, że więcej środków otrzymują regiony biedniejsze, natomiast te bogatsze otrzymują ich mniej. To proste zasady, to fundamenty polityki spójności. I dlatego w propozycji Komisji Europejskiej znalazł się właśnie taki podział środków, a nie inny. Co warto zaakcentować, to fakt, że opozycja i Bezpartyjni Samorządowcy zdają sobie z tego doskonale sprawę. Więc mówienie o tym, że rząd karze Dolny Śląsk – jest nieuczciwe, co więcej – jest po prostu demagogią.

  • Zatem ile środków de facto trafi na Dolny Śląsk?

Na Dolny Śląsk w najbliższej perspektywie w ramach programów regionalnych trafi 870 mln euro. Jednak warto wspomnieć o kolejnym ważnym funduszu, którego beneficjentem będzie również Dolny Śląsk. Mam tutaj na myśli Fundusz Sprawiedliwej Transformacji. Dzięki niemu do naszego regionu popłynie strumień finansowy w kwocie 556 mln euro.  To druga największa pula po Śląsku. Zatem środki dla Dolnego Śląska na dziś to 1,4 mld euro.

  • Jednak jest to zdecydowanie mniej niż dla innych regionów…

Tak, to prawda, tych środków jest mniej w porównaniu z innymi regionami. O przyczynie dlaczego tak się stało, wspomniałem już wcześniej. Dolny Śląsk stał się regionem przejściowym i siłą rzeczy tych środków otrzyma mniej. My traktujemy tę pulę jako początek do rozpoczęcia negocjacji, dlatego że to jest dopiero część środków, o które możemy się ubiegać. Pula, o której mówimy powstała na skutek algorytmu podziału na poszczególne regiony. Algorytm ten obejmował taki wskaźniki jak: ilość mieszkańców, ale również wartość PKB na mieszkańca. Ta ostatnia wartość stawiała nas w takiej a nie innej sytuacji. Jednak jest jeszcze 7 mld euro, które rząd pozostawił sobie do dyspozycji jako rezerwa regionalna. Chcemy, aby gro tych środków trafiło właśnie do naszego regionu. Będziemy rozmawiać z administracją rządową, aby tak się stało, by te środki zrekompensowały nam wielkość puli na programy operacyjne.

  • Czy jest na to szansa?

Myślę, że jest. Pieniędzy będzie więcej, pytanie o ile. Jesteśmy w kontakcie z Ministerstwem Funduszy i Polityki Regionalnej. Jest to dla nas priorytetem, bo im więcej środków trafi tutaj do regionu, tym więcej zostanie zainwestowanych, co pozytywnie nakręci lokalną gospodarkę. Pierwsza propozycja Komisji Europejskiej zakładała 45% wkładu własnego do projektów dla regionów przejściowych. Zatem wysokość środków unijnych wynosiłaby 55% wartości projektu. W tej chwili, dzięki naszym staraniom i wsparciu rządu, udało się wynegocjować 30% wkładu własnego do projektów. Udział środków unijnych kształtuje się na poziomie 70% wartości projektu. Czyli widać, że dobra wola jest i nikt nie chce skrzywdzić Dolnego Śląska.

  • Sejmik województwa dolnośląskiego na ostatniej sesji wystosował apel do rządu o zwiększenie środków w ramach RPO. Tylko radni Prawa i Sprawiedliwości nie przyjęli tego stanowiska.

Nie chcieliśmy uczestniczyć w politycznych eventach organizowanych przez opozycję: Koalicję Obywatelską a także naszego koalicjanta w Sejmiku, czyli Bezpartyjnych Samorządowców, które mają na celu podgrzewanie atmosfery wokół funduszy unijnych. Podział środków wynika z polityki europejskiej, z polityki spójności. A ta rządzi się takim prawem, że bogatszy dostaje mniej, a biedniejszy więcej. Jesteśmy obecnie w tej pierwszej pozycji. My – radni Prawa i Sprawiedliwości, wychodzimy z założenia, że nie potrzebne nam polityczne fajerwerki. W zamian za to wolimy pracę i rzetelne, bez emocji negocjacje z Ministerstwem po to, żeby środków na Dolnym Śląsku było więcej. Cel mamy podobny do pozostałych radnych Sejmiku, jednak uważamy, że są lepsze i skuteczniejsze metody niż lansowanie się w mediach na obrońców Dolnego Śląska.